kredyty hipoteczne

28.11.2018 10:57

E-mail z kategorii być albo nie być dla kancelarii

Kancelarie prawne mają w swoich zasobach dokumenty atrakcyjne dla hakera - np. akta spraw, w tym protokoły rozpraw, strategie obrony, wyroki, uzasadnienia czy wrażliwe dane osobowe. To powinno czynić tę grupę zawodową szczególnie ostrożną i wyczuloną na potencjalne ataki cyberprzestępców - tak jednak nie jest. Powodem jest nie tylko niska świadomość zagrożeń, ale i charakter pracy - niektóre wiadomości, choć wyglądają podejrzanie, muszą zostać odczytane. Receptą na ataki hakerskie jest zaawansowana cyberochrona, która integruje nowoczesne technologie, zabezpiecza przed różnymi rodzajami zagrożeń i pozwala korzystać z nich nawet laikowi.

Szanowny Panie, uprzejmie proszę o ocenę możliwości zajęcia się moją sprawą - szczegóły w załączeniu - tak może wyglądać typowy e-mail od hakera. Otworzenie załącznika powoduje instalację złośliwego oprogramowania przechwytującego hasła lub blokadę zawartości komputera, a w kolejnym kroku żądanie zapłaty okupu.

Wiedza o metodach, jakimi posługują się hakerzy, jest coraz powszechniejsza i duża część przedsiębiorców takiego maila nie "kliknie", podejrzewając oszustwo. Jest jednak grupa zawodowa, której przedstawiciele bez wahania taką korespondencję otworzą. To prawnicy.

- Nie wynika to jednak z niefrasobliwości czy braku ostrożności. Charakter naszej pracy zmusza nas do czytania takich maili. Tego typu korespondencja to przykład kontaktu potencjalnego klienta, kogoś, kto ma jakiś problem prawny i pisze w tej sprawie. Rzecz jasna jest to dla nas obca osoba, niemożliwa do zweryfikowania po nazwisku czy adresie. Może to być nawet ktoś, kto pisze z zagranicy, z konta w nieznanej domenie, a nawet używając pseudonimu. Przecież osoba chowająca się za pseudonimem np. "kajeczka" czy "tomasz88", może być Kają Kowalską czy Tomaszem Nowakiem - potencjalnym klientem szukającym pomocy prawnej. W tym kontekście najpoważniejszym zagrożeniem związanym z uzyskaniem przez hakera dostępu do zasobów kancelarii prawnej może być ryzyko naruszenia tajemnicy zawodowej - adwokackiej lub - co gorsza - tajemnicy obrończej, która ma charakter bezwzględny, bo nikt - nawet sąd - nie może adwokata z takiej tajemnicy zwolnić. Zgodnie z § 19 Zbiorem Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu "adwokat zobowiązany jest zachować w tajemnicy oraz zabezpieczyć przed ujawnieniem lub niepożądanym wykorzystaniem wszystkiego, o czym dowiedział się w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych. Tajemnicą adwokacką objęte są w szczególności znajdujące się w aktach adwokackich materiały, wszystkie wiadomości, notatki i dokumenty dotyczące sprawy uzyskane od klienta oraz innych osób, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują" - wyjaśnia Adwokat Liliana Trzaskoś - Kancelaria Adwokacka w Opolu.

Hakerzy nie poprzestają na fikcyjnych nadawcach, podszywają się też pod znane i renomowane instytucje. Tylko w ciągu ostatniego roku były to Zakład Ubezpieczeń Społecznych, profil zaufany czy Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Właśnie GIODO zostało wykorzystane do jednego z ataków na kancelarię prawną.

Hakerzy wysoko cenią kancelarie prawne

Dla cyberprzestępców kancelarie prawne to łakomy kąsek. Mają w swoich zasobach dokumenty atrakcyjne dla hakera - np. szczegóły spraw, strategie obrony, wrażliwe dane osobowe. Przestępcy coraz częściej to wykorzystują - od kilku lat zauważalne jest ich rosnące zainteresowanie adwokatami. Poważne upublicznione zdarzenie miało miejsce w 2015 roku. Skuteczny okazał się atak wymierzony w jedną z największych kancelarii adwokackich w Polsce. Hakerzy przejęli wrażliwe dane i zażądali pół miliona euro w zamian za ich niepublikowanie. Kancelaria zlekceważyła groźby i zignorowała fakt, że miał miejsce groźny atak. W odpowiedzi hakerzy ujawnili w tzw. Darknecie część skradzionych danych. Straty (nie tylko wizerunkowe) kancelarii adwokackiej były ogromne.

- Kancelarie prawne w szczególny sposób zobowiązane są do zapewniania cyberbezpieczeństwa, nie tyle sobie samym, co przede wszystkim swoim klientom. Upublicznienie informacji o zarzutach karnych i szczegółach spraw może być dla klienta rujnujące, a dla kancelarii oznaczać pozbawienie racji bytu. Możliwa jest nawet utrata prawa do sprawowania patronatu nad aplikantami, a nawet prawa do wykonywania zawodu. Wielkim utrudnieniem jest także postępowanie dyscyplinarne związane z naruszeniem tajemnic powierzonych przez klientów. Przepisy, ale i przyjęte normy społeczne zobowiązują tę grupę zawodową do realizacji usług charakteryzujących się dbałością w stopniu wyższym niż wymagany od innych profesjonalistów. Inną kwestią jest fakt, że małe, kilkuosobowe kancelarie mogą mieć problem ze znalezieniem skutecznej ochrony w rozsądnych kosztach - mówi Wojciech Gołębiowski, dyrektor zarządzający Veronym, firmy zapewniającej najnowocześniejsze i kompleksowe chmurowe cyberbezpieczeństwo w modelu subskrypcji usługi, który jest tańszy oraz skuteczniejszy niż zatrudnianie specjalistów IT.

Nieobecność na rozprawie to przegrana sprawa

Wzrost ryzyka wiąże się z ogólną tendencją przenoszenia kanałów komunikacji między profesjonalnymi pełnomocnikami a sądem do sieci - od kilku lat sądy na portalach internetowych udostępniają pełnomocnikom stron akta spraw, w tym protokoły rozpraw (także niejawnych czy odbywających się za zamkniętymi drzwiami), wyroki, uzasadnienia itp. Dlatego też obecnie - inaczej niż jeszcze kilka lat wcześniej - adwokaci w swoich zasobach komputerowych przechowują nie tylko własne pisma, lecz także te pobrane pochodzące od sądu. Podobnie popularną praktyką jest skanowanie i przechowywanie na dysku komputera pism pochodzących od przeciwników procesowych. To odchudza papierowe akta sprawy, lecz jednocześnie stwarza dla prawnika nowe zagrożenia.

Potencjał kancelarii prawnych, który może być wykorzystany przez hakerów, to nie tylko dane osobowe, dane wrażliwe czy informacje procesowe i objęte karami umownymi. Coraz więcej kancelarii korzysta już z oprogramowania przypominającego o terminach urzędowych i datach rozpraw sądowych. Haker może uniemożliwić działanie aplikacji, a prawnik przez to nie pojawi się na rozprawie. W takiej sytuacji nie tylko przegra sprawę, może też narazić się na karę, a ogromną stratę wizerunkową poniesie również kancelaria. Sam brak dostępu do aplikacji Lex czy Polskie Kodeksy jest poważnym utrudnieniem i w krytycznym momencie może mieć negatywne konsekwencje dla pracy adwokata.

Jaką cyberochronę powinny mieć kancelarie adwokackie

Niestety kancelarie prawne w większości nie doceniają zagrożenia wynikającego z charakteru ich pracy i zainteresowania hakerów tą grupą zawodową. Chociaż korespondencja elektroniczna jest najpopularniejszą formą kontaktu prawnika z jego klientem, właśnie tu widać niski poziom ochrony. Na przykład poprzez dość częste używanie adresów w domenach @gmail.com, @o2.pl, @wp.pl, które nie gwarantują odpowiedniego zabezpieczenia. Nadal powszechną praktyką jest przesyłanie projektów pism jako całkowicie nieszyfrowanych załączników do wiadomości e-mail, choć nawet ich szyfrowanie z pewnością nie jest wystarczającym zabezpieczeniem w 2018 roku. Protokoły i schematy wiadomości e-mail powstały kilkadziesiąt lat temu i od tego czasu nie zostały zasadniczo zmienione.

- Zasadniczym zajęciem prawnika nie jest zabezpieczanie komputera i nie można oczekiwać, że pracownicy kancelarii będą na tym się znali. Dlatego najlepsze dla tej grupy zawodowej są rozwiązania, które pozwalają im nie martwić się o programy zabezpieczające, inwestowanie w sprzęt czy zatrudnianie drogich informatyków. Wszystkie te kompetencje i dostęp do najlepszych technologii do walki z cyberprzestępczością mogą być dostarczane zewnętrznie, np. w modelu miesięcznego abonamentu. Ważne, aby ochrona była wielowarstwowa, zapewniała nie tylko zaawansowane, nowoczesne zabezpieczenia, ale uwzględniała też możliwe do popełnienia błędy ludzkie. Obecnie wyróżnia się 27 technik włamań, a przestępcy cały czas pracują nad kolejnymi. Najważniejsza jest oczywiście ochrona styku z Internetem i oprogramowanie analizujące znane przypadki ataków oraz te jeszcze nie rozpoznane. Wspomniana już wielowarstwowość zabezpieczeń gwarantuje natomiast, że jeśli atak pokona jedno z nich, np. antywirus, kolejne moduły nie dopuszczą do jego powodzenia. Ochrona powinna też być konfigurowana i optymalizowana w zależności od pojawiających się nowych typów ataków i zagrożeń - ocenia Wojciech Gołębiowski z Veronym.

Powrót Przeczytaj cały artykuł
banki