kredyty hipoteczne

18.02.2015  7:30

Rynek jest gotów kupić obligacje firm za kilkanaście miliardów złotych

Od 1 lipca zacznie obowiązywać nowa ustawa o obligacjach. Zdaniem Błażeja Wajszczuka z banku BNP Paribas jest ona korzystna dla emitentów, przedsiębiorstw i korporacji. Dzięki niej będą oni mogli szukać finansowania nie tylko poprzez kredyt bankowy, lecz także na rynku kapitałowym. Popyt na papiery powinien być duży, bo obligacje korporacyjne zapewniają z reguły wyższe oprocentowanie niż lokaty bankowe i papiery emitowane przez Skarb Państwa przy stosunkowo niskim poziomie ryzyka.

- Rynek się cieszy z podpisania przez prezydenta ustawy i oczekuje na to, co zrobią emitenci - wskazuje Błażej Wajszczuk z banku BNP Paribas. - Nowe prawo jest ukłonem w stronę emitentów, przedsiębiorstw i korporacji, którzy w poszukiwaniu finansowania będą mogli sięgać już nie tylko po kredyt bankowy, lecz także zabiegać o kapitał na rynku.

Celem nowelizacji, jak wynika z założeń noweli, jest wsparcie rynku długoterminowych nieskarbowych papierów dłużnych (obligacje tzw. korporacyjne emitowane głównie przez przedsiębiorstwa oraz samorządy). Zgodnie z uzasadnieniem "chodzi o doprowadzenie do sytuacji, w której emisja będzie pełnić istotną i uzupełniającą, w stosunku do kredytów bankowych, rolę źródła pozyskania kapitału".

- Zbliżamy się do modelu, który funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych, gdzie firmy nie tylko finansują się kredytem, lecz także rynkiem kapitałowym - zauważa Wajszczuk. - Ale na to, czy korporacje odpowiedzą i czy są już w stanie skorzystać z takich możliwości, trzeba poczekać kilka miesięcy, aż nowe emisje spłyną na rynek.

Sądząc po tym, jak się sprzedają obecnie emisje obligacji korporacyjnych w Polsce, jak przekonuje Wajszczuk, popyt powinien być bardzo duży. Ich oprocentowanie - w zależności od ryzyka inwestycyjnego - wynosi od kilku do nawet kilkunastu proc. w skali roku.

- Biorąc pod uwagę oprocentowanie obligacji skarbowych, które jest bardzo niskie, każda wyższa rentowność w miarę dobrego emitenta na pewno spotka się z pozytywnym odzewem rynku - przekonuje Wajszczuk. - Tak że rozbudzone zostały spore nadzieje. Teraz czekamy tylko na to, co zrobią emitenci.

Zdaniem Błażeja Wajszczuka wysokość potencjalnego popytu na nowe obligacje korporacyjne można oszacować nawet na kilkanaście miliardów złotych.

- Dosyć istotne jest to, jaki dostęp do rynku będą miały banki - twierdzi Wajszczuk. - W tej chwili są ograniczone licencją i nie mogą wykonywać czynności maklerskich na giełdzie. Zmiana prawa w tym zakresie umożliwiłaby im aktywny handel oraz wejście w rolę animatora. Z jednej strony byłaby większa płynność na rynku, większe zainteresowanie i więcej uczestników, z drugiej strony banki zainteresowane są dywersyfikacją portfeli, czyli posiadaniem tzw. płynnego ryzyka kredytowego. A to wymaga jeszcze zmiany prawa w zakresie jednolitej licencji bankowej.

Jak wynika z informacji podawanych przez ośrodki analityczne, w ubiegłym roku do funduszy obligacji i rynków pieniężnych wpłynęło w sumie około 11 mld zł.



newseria.pl

banki